Skip to content
Published April 1, 2018

Po zapoznaniu się z pierwszymi zwiastunami Transcendencji nie kryłem zadowolenia. W końcu kino zainteresowało się w sposób bardziej konkretny ideą transhumanizmu, do tego nawiązując do prac czołowego apostoła tego nurtu i największego współczesnego entuzjasty i pioniera badań nad sztuczną inteligencją – Raya Kurzweila. Inna sprawa, że po hollywoodzkiej produkcji nastawionej przede wszystkim na wygenerowanie jak największego przychodu, nie powinno się wiele oczekiwać. No i nie oczekiwałem.

Transcendencja

Transhumanizm (w skrócie zapisywany jako >H lub H+) to prąd myślowy zakładający, że dzięki nieustannemu rozwojowi technologicznemu ludzkość będzie w stanie stworzyć nowy, lepszy świat, w pewnym momencie przekraczając ograniczenia ewolucyjne. Etapem kulminacyjnym tego rozwoju stanie się powstanie tzw. Osobliwości (ang. Singularity), czyli sztucznej inteligencji, której możliwości intelektualne okażą się większe, niż zsumowany potencjał intelektualny całej ludzkości. Gdy to się stanie cywilizacja przejdzie na nowy etap, w którym dawne definicje ludzkości, człowieczeństwa przestaną obowiązywać. Powstanie nowy człowiek. Zmiana ta jest, w myśl teorii, nieunikniona i konieczna. Dostrzeganie pewnych analogii do idei komunizmu wydaje się jak najbardziej uzasadnione.

W centrum opowieści w Transcendencji znajduje się postać Willa Castera – wybitnego naukowca, który wraz z żoną Emily i całym zespołem specjalistów od wielu lat pracuje nad stworzeniem sztucznej inteligencji, która nie tylko będzie w stanie zrozumieć ludzkie emocje, ale również je odczuwać. Realizacja całego przedsięwzięcia zostaje jednak przerwana w wyniku ataku ekstremistów z organizacji R.I.F.T. (Revolutionary Independence From Technology), w wyniku którego ginie większość zespołu naukowego, zaś sam Will zostaje poważnie ranny. Wykorzystując wszystkie zebrane materiały badawcze, z pomocą żony i przyjaciela, decyduje się “przetransferować” swoją świadomość do pamięci komputera.

Johnny Depp in Transcendence (2014)

Sama idea postępu ludzkości poprzez wykorzystanie zdobyczy technologicznych jest zakorzeniona w kinematografii od dawna, poczynając od klasycznego Metropolis, genialnej Odysei Kosmicznej 2001TerminatoraMatrixa, a skończywszy na japońskich obrazach (nie tylko anime). Tytułów poruszających tę tematykę jest wiele, jednak większość z nich operuje klasycznym schematem buntu i wojny, w którym maszyny przeciwstawiają się ludzkości, co zazwyczaj kończy się katastrofalnie. Podobną opozycję pomiędzy ludzkością, a racjonalną inteligencją doświadczymy również w Transcendencji, jednak, w odróżnieniu od klasycznego kinowego schematu, nie ma tutaj jednoznacznego wartościowania. Z jednej strony przedstawiona jest mocno ocierająca się o utopię perspektywa świata nieskończonego postępu i dobrobytu, w którym nie będzie żadnych chorób, konfliktów i zanieczyszczeń. Ceną tego wszystkiego jest jednak rezygnacja ludzkości z własnej jednostkowości, z wolnej woli, na rzecz ciągłego, kolektywnego połączenia z wszechwiedzącą istotą, która, używając przewrotnej parafrazy, została stworzona przez człowieka na obraz Boga. Z drugiej strony – głos buntowników z radykalnej organizacji R.I.F.T., którym niekoniecznie jest po drodze z wizją permanentnej inwigilacji i nieustannego uzależniania się społeczeństwa od wykorzystywania nowych technologii. Są to ludzie, którzy nie chcą, w imię postępu i wielu zmian na lepsze, poświęcić własnej indywidualności, uważając ją za element konstytuujący człowieczeństwo. Wojna nie toczy się tutaj o wyniszczenie ludzkości, ale o jej przebudowę.

Realizacji filmu podjął się Wally Pfister, operator większości obrazów Christophera Nolana. Transcendencja była dla niego debiutem w roli reżysera. Stworzył on film stonowany, daleki od epatowania spektakularnymi efektami specjalnymi rodem z wszelkiej maści blockbusterów, skoncentrowany zasadniczo na dwóch wątkach: błyskawicznym tworzeniu „nowego świata” i konfliktu z ludźmi, którzy tego nie akceptują, a także na wątku relacji Willa z żoną, która zaczyna mieć coraz większe wątpliwości na temat tego, kto znajduje się po drugiej stronie wyświetlaczy. Jeśli chodzi o samą realizację scenariusza, to mam niestety mieszane uczucia. Nie licząc niepotrzebnej moim zdaniem sekwencji na samym początku filmu, sama historia, mniej-więcej do połowy filmu, rozwija się bardzo dobrze i w miarę sensownie, ale Hollywood nie byłoby Hollywood gdyby całość filmu nie została zwieńczona głupim, kiczowatym i sentymentalnym zakończeniem. Wieść gminna głosi, że oryginalny scenariusz był o wiele lepszym materiałem, sam nie zapoznawałem się z nim, ale uwzględniając wykorzystanie pewnych pomysłów w filmie, jestem w stanie w to uwierzyć. Wydaje mi się także, że część postaci została do filmu albo upchnięta trochę na siłę, nie wnosząc do niego nic poza znanym nazwiskiem w obsadzie, albo po prostu została źle obsadzona. Mam tutaj na myśli m.in. rolę Morgana Freemana, który przewija się kilka razy na ekranie kompletnie nic nie wnosząc i właściwie tyle można powiedzieć o jego udziale w filmie. Sam wybór Johnny’ego Deppa do roli naukowca wydawał mi się dość dziwnym pomysłem i, nie oszukujmy się, można było to zagrać lepiej. Jego kreację zapamiętam głównie jako pomieszanie smętnej miny z nieustannym, monotonnym wołaniem „Emily, Emily…”. Podobnie jest z rolą niejakiej Kate Mary, która zagrała przywódczynię organizacji terrorystycznej wyjątkowo mdło i bez charyzmy, ograniczając swoją rolę do wygłaszania co jakiś czas kilku wyświechtanych frazesów bez większego przekonania.

Transcendencja okazała się niestety filmem o zmarnowanym potencjale. Ciekawa historia z transhumanizmem na pierwszym planie została w pewnym momencie rozjechana przez hollywoodzki walec, po którym pozostało dość kiczowate zakończenie i uczucie niedosytu. Początek filmu to prawdziwa bomba. Szkoda, że później zabrakło już trotylu (bez politycznych skojarzeń 😉 ).Film jest jak najbardziej do obejrzenia, jednak trudno jest nie oprzeć się wrażeniu, że wszystko tutaj mogło wyjść lepiej. O wiele lepiej.

Be First to Comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *